Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czosnek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czosnek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 października 2013

RICOTTA, SZPINAK, GNUDI

Puszyste kuleczki ze świeżego szpinaku i łagodnej ricotty. Przypominają nadzienie do klasycznej wersji ravioli. Robią się bardzo szybko i bardzo szybko znikają. 



Gnudi wg Billa Grangera:

400 g listków młodego szpinaku
350 g ricotty
50 g startego parmezanu
1 jajko
2 żółtka
1 łyżka stołowa mąki + extra do posypania
szczypta soli


Na dużą patelnię wlej odrobinę wody i dodaj szpinak. Duś aż listki stracą objętość. Odciśnij wodę najmocniej, jak się da i posiekaj na małe kawałki.
Wrzuć go do miski i połącz z pozostałymi składnikami. 
Posyp ręce mąką, nakładaj porcje wielkości łyżki stołowej i formuj kulki.





Zagotuj osoloną wodę.
Delikatnie wrzucaj gnudi do wrzątku.
Zamieszaj i gotuj kilka minut.



Można podawać je z masłem i podsmażonymi listkami szałwii, albo plasterkami czosnku.



Zdecydowanie delikatniejsze od gnocchi i kopytek. 
A do tego szybkie  i łatwe.
:)

poniedziałek, 15 lipca 2013

MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ

Penne ze szpinakiem i gorgonzolą. Po prostu. Włoska klasyka.



Składniki:
250 g makaronu 
2 ząbki czosnku
paczka szpinaku
1 łyżka oliwy z oliwek
1 cieńki plasterek masła
150 g gorgonzoli
1 zielone chili
sól, pieprz 
cytryna



Zagotuj wodę na makaron, wrzuć kluski i gotuj o 2 minuty krócej niż podano czas na opakowaniu.
Na patelni rozgrzej oliwę i masło. Wrzuć pokrojone w plasterki ząbki czosnku.
Partiami dodawaj szpinak. 
Na końcu wrzuć pokruszony ser. Skosztuj, dopraw.
Wymieszaj i wyłącz gaz.



Odcedź makaron, wrzuć go do garnka w którym się gotował. Dodaj szpinak z gorgonzolą. Wymieszaj. Posyp chili (to mój dodatek). Skrop cytryną (przyda się - poza chili - mały kick).




Podawaj. To jedno z moich najszybszych, ulubionych dań :)


niedziela, 30 czerwca 2013

BÓB NIE TAKI STRASZNY, JAK GO PITAGORAS MALOWAŁ

Wielki filozof i matematyk - znany nam wszystkim Pitagoras , a jakże - oprócz słynnego twierdzenia, że a^2 + b^2 = c^2., wymyślił też (jak dla mnie bardziej rewolucyjne) twierdzenie, że dusza ludzka po śmierci zamienia się w...bób. Prowadził nawet kampanię przeciwko bobowi, żądając odgórnego zakazu jego spożywania. 




Dziwne, że tak mądry facet uważał, że jedzenie bobu powoduje zaćmienie mózgu i otępienie. Co więcej - jako że odznaczał się czystością obyczajów i niechęcią do zabijania i zabijających, nie tylko powstrzymywał się od spożywania istot żywych, ale nawet nie zbliżał się ani do kucharzy, ani tym bardziej do myśliwych. 
Mimo to, nie zniechęcił pokoleń do jedzenia bobu. Na XVI wiecznych obrazach widać, że nawet bardzo smakował...


"Zjadacz bobu" albo "Zjadacz fasoli" Annibale Carracci 


Twierdzenie Pitagorasa na temat bobu się nie przyjęło, przyjęły się za to fantastyczne dania z bobem w roli głównej. Zapraszam na RISOTTO!


przygotuj bazę:
1 szalotka
2 ząbki czosnku
1 por
szczypta cukru
250 g pancetty
250 ml bulionu
1/2 szklanki słodkiego wermutu
garść ryżu (arborio lub carnarolli) na osobę
oliwa z oliwek
łyżka masła
parmezan
tymianek, szczypior czosnkowy, natka
sól, pieprz

Rozgrzej oliwę, podsmaż pancettę. Gdy zacznie się rumienić przełóż ją łyżką cedzakową do osobnego naczynia. Na patelni, na której smażył się boczek podduś poszatkowaną szalotkę, pokrojony w plasterki czosnek i por. Dodaj szczyptę cukru (co pozwoli utrzymać zieleń pora). Trzymaj na niewielkim ogniu kilka minut.
Wsyp ryż i wszystko dokładnie wymieszaj. Gdy ziarenka zaczną robić się lekko przeźroczyste, wlej wermut. 
Poczekaj aż odparuje alkohol. Po jednej chochelce dodawaj bulion i za każdym razem mieszaj. 
Zmniejsz ogień. Czynność powtarzaj co kilka minut. Uważaj, żeby ryż się nie przypalił. Gotowanie powinno trwać około 15 - 17 minut. 



W międzyczasie ugotuj bób. Najlepiej z dodatkiem sporej ilości całych łodyg kopru, kilku ząbków czosnku i soli. Bobu nie trzeba katować długim gotowaniem. Jeśli jest młody i świeży - a taki o tej porze być powinien - wystarczy mu kilka  minut.
Odcedź i przelej zimną wodą, aby zatrzymać proces gotowania. 



Na koniec wrzuć masło, pancettę, bób i delikatnie wymieszaj. Dopraw solą i pieprzem. Posyp ziołami, parmezanem i podawaj.



Czy smakowało?
Najkrótsze wyrazy TAK i NIE wymagają najdłuższego zastanowienia - mawiał Pitagoras. 
Ja na to pytanie odpowiem błyskawicznie - risotto z bobem era delizioso!

piątek, 31 maja 2013

LECZO CZY RACZEJ PROWANSALSKIE RATATOUILLE?

Węgier jedząc polskie leczo wykrzyknął by zapewne ratatouille, bo prawdziwy, oryginalny przepis zawiera smalec, pomidory i paprykę. U nas podstawą jest oliwa, a do tego, oprócz "węgierskich" składników lubimy dodawać cukinie, kabaczki, a nawet bakłażany.



Szybka metoda:

3 papryki
1 cukinia
1 cebula
5 śląskich kiełbasek
puszka pomidorów
2 łyżki wędzonej papryki
2 łyżki suszonej papryki 
sól, pieprz, majeranek
oliwa z oliwek

Przekrój papryki na pół, ułóż pod rozgrzanym grillem. Piecz aż skórka zacznie się przypalać.




 Przełóż papryki do miski i przykryj folią. Dzięki temu skórka zejdzie z łatwością.




W tym czasie rozgrzej 2-3 łyżki oliwy i podduś cebulę. Gdy zacznie się rumienić dodaj kiełbasę pokrojoną w plasterki.




Gdy papryka przestygnie, zdejmij skórkę i pokrój w paseczki. Dorzuć do kiełbasy. Posyp papryką w proszku. Wędzona doda fajnego smaczku. Możesz dodać łyżkę słodkiej i łyżkę ostrej papryki  w zależności od Twoich upodobań kulinarnych. Nie żałuj majeranku. 
Pokrój cukinię na plasterki i dorzuć do garnka. Wymieszaj. Wlej puszkę pomidorów. Jeśli danie jest za gęste, dodaj wody. Duś potrawę przez 20 minut.  Na końcu dopraw solą i pieprzem.



:-))

wtorek, 28 maja 2013

MUS TO HUMUS!

Kiedyś humus kojarzyliśmy tylko z próchnicznym nawozem. Dziś od razu przychodzi na myśl pasta z ciecierzycy. Humus dotarł i do Polski, bo jedzą go wszyscy. Żydzi, muzułmanie i chrześcijanie. Ale kto jest jego autorem?

Wiadomo, sukces ma wielu ojców. Libańczycy twierdzą, że humus to ich wynalazek. Nie inaczej uważają w Izraelu. To kolejny powód aby tkwić w permanentnym stanie wojny.


Humus jest stary jak świat. Ciecierzyca była chlebem powszednim dla ludów Bliskiego Wschodu i dla dla Egipcjan. Na potęgę uprawiano ją w Mezopotamii i Starożytnym Rzymie. Powszechna była także uprawa sezamu. Zmieszanie obu składników spowodowało prawdziwe objawienie!


Czy jest ktoś, kto jeszcze nie próbował humusu?

Składniki:
1 puszka ciecierzycy
1/3 szklanki oliwy z oliwek
1 ząbek czosnku
sok z 1/2 cytryny
1 łyżka pasty sezamowej tahini
sól, pieprz

Odcedź ciecierzycę (zachowaj trochę wody, gdyby pasta była zbyt gęsta), wsyp do malaksera i zmiksuj. Dodaj pozostałe składniki, dopraw solą i pieprzem. Przełóż do miseczki, skrop oliwą z oliwek Na wierzchu ułóż oliwki, całość posyp natką.

Sposób na tahini:
2 1/2 szklanki sezamu
3/4 oliwy z oliwek

Upraż sezam na patelni aż zacznie się rumienić, ale uważaj, aby się nie przypalił. Wystudź. Zmiksuj na gładka masę, dodając oliwy. Gdy pasta jest zbyt gęsta, dolej oliwy. Gotowe! 



Spóźniłam się trochę z tym postem, bo międzynarodowym dniem humusu był 13 maja, o czym dowiedziałam się na portalu www.jewish.org.pl (i nie tylko o tym).
:)

sobota, 25 maja 2013

TAGINE. GULASZ Z CHARAKTEREM

Tagine to sposób, w jaki marokańskie kobiety wyrażają swoją miłość. Jeśli ukochana osoba poda Ci niesmaczny tagine, miej się na baczności - mówi Jamie Oliver. A ja mówię - nie da się zrobić niedobrego tagine.



Nie trzeba mieć ani specjalnego garnka (zwanego również tagine, choć bez trudu do kupienia nie tylko w dobrych sklepach...), ani specjalnych umiejętności. Potrzebny jest czas, zioła i przyprawy. No i inwencja twórcza, bo gatunków tagine są setki. 




Z koźlęciny, jagnięciny, wołowiny, kurczaków. Wegetariańskie również. Z tagine to trochę tak, jak z naszym bigosem. Ilu kucharzy, tyle wersji.








Składniki:

1/2 kg łopatki jagnięcej
1 chorizo
kilka gałązek tymianku, rozmarynu i majeranku
1 liść laurowy
1 cebula
1 główka czosnku
2 małe cukinie
1 bakłażan
1 puszka fasoli mix
szklanka soku pomidorowego
oliwa z oliwek
kumin
wędzona papryka
cienko obrana skórka z cytryny
sól, pieprz

Pokrój mięso w kostkę. Dopraw kuminem (najlepiej świeżo mielonym), wędzoną papryką, solą i pieprzem. Dodaj świeże zioła i skrop oliwą z oliwek. Wszystko dobrze wymieszaj i zostaw przynajmniej na godzinę, aby aromaty miały szansę przeniknąć mięso. 
Idealnie, jeśli zamarynujemy je dzień wcześniej. Można i dłużej. Wtedy najlepiej dodać trochę ginu albo żubrówki. Alkohol konserwuje i wzmacnia smak.

Rozgrzej odrobinę oliwy i zrumień mięso. Dodawaj partiami, na przemian z chorizo, żeby szybko się obsmażyło i nabrało rumieńców. Zbyt duża ilość mięsa na patelni sprawi, że zamiast smażyć, zacznie się gotować.

Przy użyciu łyżki cedzakowej przełóż mięso i chorizo do osobnego naczynia. A na powstałym tłuszczu podsmaż cebulę pokrojoną w piórka i przecięty w poprzek czosnek.

Dorzuć mięso, podlej całość sokiem pomidorowym, przykryj szczelną pokrywką i wstaw do gorącego piekarnika. Piecz około godziny w 180 stopniach.

W tym czasie podsmaż pokrojonego na kawałki bakłażana i cukinie. Możesz dodać odrobinę oliwy, bo  bakłażan wypije wszystko, co zastał na patelni. Warzywa dopraw solą, pieprzem i mielonym kuminem.

Po godzinie pieczenia, wyjmij mięso z piekarnika, dodaj cukinię, bakłażana, fasolowy mix i świeże zioła, w których marynowało się  mięso i kilka paseczkó skórki z cytryny.

Duś jeszcze około 40 minut. Podawaj z ziemniakami, kaszą, ryżem, kuskusem. Wszystko sprawdzi się znakomicie. A do ozdoby kilka listków mięty.
Wypróbuj koniecznie!





czwartek, 23 maja 2013

DOBRE, BO PROSTE

Im szybciej, tym lepiej. Im lepiej, tym prościej. Im prościej, tym trudniej, bo rzeczy dobre robimy z rzeczy dobrych. Bardzo dobre z bardzo dobrych. Pochwała prostoty to właśnie doskonałe składniki. 



Włosko - hiszpański mariaż. Spaghetti z chorizo. 
Diabeł tkwi w...chorizo. Twarde,  miękkie, grube, chude, surowe, wędzone, sezonowane. Rodzajów mnóstwo, ale jeden wspólny mianownik - papryka. Słodka, ostra, wędzona. Nie ważne. Ważne, że jest. I papryka, i chorizo...





Podstawa tego dania (jak i wielu innych włoskich), to sofrito. W bardzo podstawowej wersji:

Rozgrzej 2 łyżki oliwy, pokrój 2 cebule, podduś aż zaczną zmieniać kolor na złoty. Dodaj grubo posiekany czosnek. Podsmażaj, ale uważaj - czosnek nie może za bardzo się przypiec, będzie gorzki.



Posiekaj oliwki, pokrój na ósemki 2 pomidory i kilka gałązek bazylii.







Dodaj do cebuli i czosnku. I pozwól się wszystkim poddusić przez kilka minut.



Dodaj puszkę krojonych pomidorów, słuszną szczyptę oregano, dopraw morską solą.




Wciąganie klusek, bezcenne!



:)

Zapomniałabym! W międzyczasie ugotuj makaron. Zawsze minutę (przynajmniej!) krócej niż polecają na opakowaniu. Dorzuć ugotowane kluski do sosu i wszystko dokładnie wymieszaj! (właśnie tak robią prawdziwi Włosi)



Czy potrzebna jest lepsza zachęta?